Choć wolno żyjące koty są zwierzętami chronionymi ustawą o ochronie zwierząt, to ich los nie jest łatwy, a zimą jest im najtrudniej.
Prawo wskazuje, że „koty jako zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu, naruszenie tych zasad poprzez przepędzanie ich, zamykanie piwnicznych okienek i uniemożliwianie swobodnego bytu w miejscu ich życia jest naruszeniem ustawy”. Tyle ustawa, a realia są inne.
Jedni pomagają inni przeszkadzają
„Na jednym z osiedli wraz z uczniami ustawiliśmy domek dla kotów. Przygotowaliśmy koce, wysypaliśmy karmę, a po kilku godzinach ktoś do karmy wsypał proszek do prania. Wszystko musieliśmy wyrzucić” – relacjonuje Gabriela Bartecka ze Stowarzyszenia Pro-Animali z Łazisk Górnych, która zajmuje się opieką nad bezdomnymi zwierzętami.
Opowiada o przypadkach kiedy domki dla kotów są niszczone, wywożone z miejsc gdzie je postawiono i porzucane, a zwierzęta przeganiane ze swoich siedlisk, a nawet zabijane. Taki przypadek opisany został na facebookowym profilu Paniowy Ogłoszenia (Paniowy to jedno z sołectw gminy Mikołów), w którym umieszczono ogłoszenie: „Ktoś strzela do kotów śrutem, a taki czyn jest karalny: za zabicie lub znęcanie się nad zwierzęciem sprawcy grozi kara więzienia do trzech lat, a jeśli działał ze szczególnym okrucieństwem, grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”.
„Przed rokiem wynajęłam biuro sąsiadujące ze sklepem i właśnie pod jego drzwi zaczęły przychodzić koty, momentami było ich osiem. Pewnego dnia przyjechałam do pracy i zobaczyłam, że jeden ze zwierzaków, które dokarmialiśmy włóczy nogami. Myśleliśmy początkowo, że został potrącony, jednak prawda okazała się gorsza. Po zrobieniu zdjęcia RTG u weterynarza okazało się, że ma w kręgosłupie piersiowym śrut. Ktoś do niego strzelał! Teraz jest już po operacji, trwa jego rehabilitacja” – opowiada kocia opiekunka przyznając, że koszt operacji, leczenia i rehabilitacji zwierzęcia to około 4000 zł, dlatego zorganizowała facebookową zbiórkę na www.pomagamy.pl.
Na szczęście jest spora grupa osób, które bezinteresownie chronią wolno żyjące koty. To one apelują o to, by zimą zostawiać choć jedno piwniczne okienko w bloku otwarte. To najprostszy sposób, by w mroźne dni zapewnić zdziczałym kotom schronienie. Można również zamontować w piwnicznym okienku drzwiczki, które są tak skonstruowane, by nie wpuszczać do środka wiatru i śniegu, za to koty będą mogły bez problemu wchodzić i wychodzić.
Można również zdecydować się na postawienie specjalnego kociego domku. Najlepiej na jego lokalizację wybrać miejsce ustronne, gdzie z jednej strony nikt nie będzie kotom przeszkadzał, a z drugiej strony nasz koci domek nie będzie przeszkadzał ludziom. Pozostaje też kwestia stałego dokarmiania. Jeżeli karmy nie można pozostawić w kocim domku, a w piwnicy nie możemy wygospodarować takiego miejsca, to pozostaje nam stołówka na świeżym powietrzu. Postarajmy się jednak w miarę możliwości znaleźć miejsce osłonięte od wiatru i zadaszone. Najlepiej rzecz jasna ustronne, by nikt kotom w jedzeniu nie przeszkadzał. Minusem karmienia na dworze jest to, że karma w puszkach, mięso i tym podobne produkty szybko zamarzają, co może utrudniać kotom jedzenie. Warto więc przyzwyczaić naszych podopiecznych do suchej karmy.
