Jacobabad, miasto położone w prowincji Sindh w Pakistanie, słynie z wysokich temperatur, które według ostatnich badań przekroczyły próg, jaki może wytrzymać ludzki organizm. Jacobabad najprawdopodobniej jest najgorętszym miastem w Pakistanie, a może i na świecie.
W Jacobabadzie temperatury potrafią wzrosnąć do 51,1°C. Problemy w dostawie prądu zdarzają się dość często, a rzadko kto ma dostęp do klimatyzacji. W Jacobabadzie i okolicach dochodzi do coraz liczniejszych przypadków udarów cieplnych, chorób spowodowanych upałem oraz zgonów. W sąsiedniej prowincji – Sahiwal – upalna pogoda i przerwa w dostawie prądu, doprowadziła niedawno do śmierci ośmioro dzieci na oddziale intensywnej terapii podczas odcięcia klimatyzacji.
Wielu mieszkańców Jacobabadu utrzymuje się z niskich dochodów i ma ograniczone możliwości walki z upałami. Osoby, których na to stać migrują do Karaczi lub Kwety, zwłaszcza w trudne do wytrzymania miesiące letnie. Inni decydują się na panele słoneczne, które pomagają zasilić klimatyzację. Jednak dla większości te warianty są niedostępne.
W celu uniknięcia upałów, kierowcy traktorów uprawiają pola nocą, a rolnicy przerywają pracę od południa do trzeciej. Jednak, gdyby życie zatrzymywało się w momencie, gdy temperatura przekracza 40°C, to nic nie ruszyłoby z miejsca.
„Nawet gdy jest 52°C – 53°C, pracujemy” – informuje Mai Latifan Khatoom, młoda kobieta pracująca na polu w Jacobabad.
Mieszkańcy ratują się tradycyjnymi lekami, na przykład thadel – ponoć chłodzącym tonikiem z mielonego maku zmieszanego z przyprawami, syropem o smaku różanym i lodowatą wodą.
Ich strój także jest adekwatny do pogody. Kobiety noszą garnitury salwar kamiz, składające się z „salwar” – workowatych, zwężonych na dole spodni oraz „kamiz” – luźnej koszuli. Luźne spodnie rozszerzają się w pasie, tunika z długimi rękawami chroni ramiona, a szalik zakrywa głowę. Mężczyźni noszą coś podobnego, choć bez żywych wzorów. Niektórzy kilkakrotnie w ciągu dnia moczą swoje ubrania w wodzie albo szukają schronienia pod drzewem, mimo że większość drzew została wycięta na opał.
Miejscowy lekarza Abdu Hamima Soomro za prawdziwe lekarstwo uważa nawodnienie organizmu i wydostanie się z upału. Thadel uważa za przesąd, a mimo to go pije.
„Może to opium z maku. Sprawia, że czujemy się lepiej i wszyscy są od tego uzależnieni” – tłumaczy żartobliwie Abdu Hamima Soomro.
Nocne temperatury też nie przynoszą zbyt wiele wytchnienia. Ich wartość oscyluje w okolicach 41,1°C. Większość mieszkańców śpi na łóżeczkach z plecionej skóry, które ułatwiają cyrkulację powietrza pod ciałem.
Na upalne miesiące można się przygotować. W Pakistanie w tym okresie jest wiele komunikatów publicznych, które ostrzegają o niebezpieczeństwach związanych z upalnymi temperaturami, objawach wyczerpania cieplnego i środkach ostrożności. Szpitale mają specjalne oddziały do leczenia ofiar upałów, a preparaty nawadniające znajdują się w każdej kasie sklepu spożywczego.
Jacobabad położony jest wzdłuż Zwrotnika Raka, oznacza to, że w lecie słońce jest praktycznie „nad głową”. Upalne powietrze z Morza Arabskiego doprowadza do wzrostu temperatury do 52°C, co może być potencjalnie śmiertelne dla ludzi, jak wynika z badań przeprowadzonych przez Colina Raymong, Toma Matthewsa i Radleya M. Hortona. Sytuację pogarsza jeszcze lokalny mikroklimat związany z bliskością rzeki. Bardzo wysoka wilgotność powietrza sprawia, że temperatury odczuwalne są tutaj często nie do zniesienia.
Badacze bazujący na globalnych danych pogodowych doszli do wniosku, że Jacobabad jest jednym z dwóch miast na świecie (obok Ras al Khaimah), gdzie termometry przekroczają często tak niebezpieczny próg temperatury. Ich zdaniem prawdopodobnie wzrosną one jeszcze bardziej w przyszłości, ponieważ region Pakistanu wzdłuż doliny Indusu uważa się za miejsce szczególnie podatne na zmiany klimatyczne.
